Cytat:
Cytat: Wkurzyłem się mocno i całą sprawą zainteresowałem Rzecznika Praw Konsumenta, który pisemnie oświecił wydawnictwo Egmont iż: (...)umowa jest zawarta i wiążąca. Mówi o tym
wyraźnie przepis Kodeksu cywilnego, art. 66 ze znaczkiem 1 KC brzmi:
§ 1. Oferta złożona w postaci elektronicznej wiąże składającego, jeżeli
druga strona niezwłocznie potwierdzi jej otrzymanie.(...)
Czyli "drukowanymi", że oferta wydawnictwa nie jest takim sobie, niezobowiązującym do niczego pisaniem
Tak więc apeluję do wszystkich czytelników, aby korzystać z przysługujących praw i nie dawać się "dymać" wydawnictwu. Wiem że to nie jest łatwy proces, ale trzeba ich zwyczajnie (bądź nadzwyczajnie) edukować w podstawowych sprawach.
28 marca 2007 - Wielki dzień, dotarł kolejny, drugi komiks "Sambre" z zamówionego przeze mnie pakietu MK III.
W tym samym dniu aż ciężko w to uwierzyć... odezwał się Egmont. Ani słowem nie wspominając o piśmie Rzecznika Praw Konsumenta, przeprosili mnie za zaistniałą sytuację i zaproponowali w ramach zadośćuczynienia - dostarczenie pozostałych dwóch komiksów... w jednej przesyłce.
Nie będę tu już przytaczał całej korespondencji, ale w skrócie chciałbym wspomnieć że przypomina ona rozmowę ślepego z głuchym.... Ja im piszę że nie rozumiem jak mogą postępować w tak skandaliczny sposób, a oni w odpowiedzi piszą mi "dziękujemy za zrozumienie"
Kabaret...
Cytat: Dla komiksu, gotów jestem zrobić wiele
Doceniam to że Egmont zrobił dużo na komiksowej "działce", cieszę się że zaczęli wydawać dobre komiksy, na wysokim poziomie edytorskim. Chociaż na ich Forum skrytykowałem początkową manierę, aby nazywać je "ekskluzywnymi". Było to takie traktowanie polskiego klienta jak Matołka, który każdą bajkę, "kupi". Z drugiej strony wiem że pomysł z tymi wydaniami nie był niczym oryginalnym, gdyż po prostu wyciągnęli wnioski z inicjatywy Tadeusza Baranowskiego z pierwszym limitowanym albumem "Tfuj....".
Ostatnio Egmont coraz wyraźniej zaczął traktować czytelników "z buta" i zwyczajnie lekceważyć ich. Mój przypadek nie jest wcale odosobniony.
Pomimo tego że racja jest po stronie klienta, to ludziom nie chce się walczyć o swoje, a to demoralizuje wydawnictwo. Nauczmy ich że klient płaci i wymaga.
Jeżeli nie potrafią własnymi siłami zorganizować sprawnie promocji własnych wydawnictw, to niech zlecą to firmie zewnętrznej. Korzystam z zakupów w sieci np. w Merlinie i zdążyłem się przyzwyczaić do dobrych stron podobnych zakupów. Po rejestracji i kilku transakcjach, jestem traktowany jak stały klient i korzystam z pewnych przywilejów.
W Egmoncie, z ich systemem "promocyjnej", pojedynczej, wysyłki (Mistrzowie Komiksu) czuję się jak potencjalny oszust. Pomimo tego że wszystkie komiksy z cyklu są od dawna dostępne, to wysyłają je pojedynczo, narażając klienta na każdorazowe duże koszty przesyłki za zaliczeniem pocztowym.
W solidnej firmie przy jednorazowym zamówieniu (często już od 100-150 zł) przesyłka jest gratis. Tutaj sumaryczny koszt przesyłki to 40 zł i wielomiesięczne oczekiwanie, przetykane częstym monitowaniem wydawnictwa, aby raczyli przypomnieć sobie że zawarli z klientem umowę
I takie są kulisy zakończenia moich zakupów w Egmoncie.